wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 1. Co ma wisieć, nie utonie

Hej!

Sorry, że ostatnio znowu nie pisałam, ale nie miałam czasu i jeszcze była awaria neta ;/ Ale dzisiaj nie poszłam do szkoły i napisałam 1 rozdział opowiadania (heh, to będzie bardziej książka), które będę wrzucała na bloga. A więc, oto i ono... (fanfary w tle)

1
Co ma wisieć, nie utonie

         Adam obejrzał się za siebie – był w potrzasku. Za nim Ada, przed  nim Helka, a obok, najgorsze, co mogło go spotkać – Gruba Kaśka. Dlaczego tak ich przesadzili? Najpierw zrobiła to Całka, a teraz jeszcze Przylaszczka. Dlaczego go to spotkało? Siedzenie obok Grubej Kaśki było prawdziwym przekleństwem. Nie dość, że była gruba, to jeszcze głupia, jak but z lewej nogi. Przylaszczka pisała właśnie na tablicy, więc Adam skorzystał z okazji i szturchnął Kaśkę:
- Ej! - pisnęła
- Pożyczysz długopis?
- Masz.
Nabazgrał szybko kartkę o treści: „Na przerwie osłaniaj mnie przed Potworem”. i rzucił ją Kamilowi. Kolega uśmiechnął się w odpowiedzi. Dobrze wiedział o co chodzi.
         Potworem była Agata, dziewczyna Adama. Ona kochała go już od dawna, ale on miał już dość jej płytkich i dziecinnych zachowań, głupoty i niekończącej się chęci do wygłupów. Nawet on potrafił ogarnąć się w obecności rodziców, nauczycieli czy nawet ludzi na ulicy. 
         Krążyły plotki, że Agata ma ADHD, ale za każdym razem, gdy o to pytał ona przeczyła lub zmieniała temat. On nie uważał tego już tylko za plotki. Miał już po prostu dość Agaty, ale ona nie mogła tego zrozumieć.
         Adam pomyślał o Nadii, dziewczynie z równoległej klasy, do której czuł narastające uczucie. Nadia była zupełnym przeciwieństwem Agaty – piękna, delikatna, wręcz eteryczna. Jej charakter zupełnie nie współgrał z wyglądem. Była nieco ostra, rzucała sarkastyczne żarty, śmiała się głośno, choć nie zawsze. Bywały też dni, gdy Nadia była tajemnicza, zamknięta w sobie, przemykała po szkole niczym zjawa. Nie była prosta i jednakowa, skrywała też sekrety, które Adam zamierzał odkryć. Nadia zdecydowanie nie była zwyczajną dziewczyną.
         Na razie musiał jednak wytrzymać z Agatą, która była niezrównoważoną sadystką. Tak było bezpieczniej. Gdyby tylko się dowiedziała, że Adam chce ją rzucić dla innej, wydrapałaby mu oczy.
         Upragniony dzwonek wreszcie zadzwonił, ale to nie oznaczało końca niebezpieczeństw, chociaż minęła dopiero pierwsza lekcja. Akcja ucieczki do toalety musiała przebiec szybko, inaczej Adam zostałby zauważony przez Potwora. Chłopak głęboko wciągnął powietrze, policzył w myślach do trzech, aby się odstresować i rzucił do kolegi, jak gdyby nigdy nic:
- Idziemy.
         Kamil opuścił klasę pierwszy.
- Droga wolna.
         Jednak nie przewidział zagrożenia, Agata w błyskawicznym tempie wyłoniła się zza rogu i szła równie szybko w kierunku Kamila.
- Nie widziałeś Adam? – spytała kokieteryjnym tonem
- Yyy… Nie. Może poszedł do kafeterii coś kupić. Sprawdź tam.
          W dokładnie tym samym momencie Adam wynurzył się z klasy.
- Nie, z w ogóle go nie widziałeś – stwierdziła Agata z wyrzutem w głosie, lecz po chwili przestała się interesować Kamilem i rzuciła się na Adama – Idziemy do kafeterii?
Dzwonek ogłaszający koniec pięciominutowej przerwy zadzwonił w idealnej chwili.
- Nie, no coś ty. Przecież jest dzwonek – Adam zwykle nic sobie nie robił z końca przerwy, ale teraz dzwonek był wybawieniem.
- Przecież nawet nikt nie zauważy jeśli się spóźnimy… kupię ci pączka – kusiła Agata.
         W tym momencie Oriana przechodziła korytarzem do swojej klasy, uśmiechnęła się do Adama, a on powiódł za nią wzrokiem. Gdy Potwór odczytała wyraz jego twarzy i zorientowała się co spowodowało ten rozmarzony uśmiech, pociągnęła go stanowczo za rękę:
- Chodź, idziemy – powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.
         Adam nie był pantoflarzem. Zawsze sam o wszystkim decydował i tym razem też nie będzie się podporządkowywał. Wyrwał się Agacie:
- Rób co chcesz, ale ja idę na lekcje.
- To tamta dziewczyna namieszała ci w głowie?! – Potwór prawie krzyknęła.
         Adam nie chciał w to mieszać Nadii.
- Nie, to nieprawda. Kocham tylko ciebie – powiedział to sucho i beznamiętnie, ale ona dała się nabrać – ale muszę teraz poprawić ważny sprawdzian, wiesz koniec semestru, a ja chciałbym mieć przynajmniej czwórę z matmy.
- Dobrze, mogłeś tak od razu powiedzieć, spotkajmy się na następnej przerwie.

          Uff, niebezpieczeństwo zażegnane, teraz musi ją tylko przekonać, że nadal ją kocha, co może być zadaniem nieco trudniejszym.

P.S. I jak podoba się?? 


xx.
Pride

5 komentarzy:

  1. Jakie te dzieciaki paskudne, rozumiem że taki był twój zamysł, żeby część bohaterów wzbudzała antypatię - w takim razie całkiem nieźle operujesz emocjami czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajnie piszesz :)Ciekawa jestem kolejnej części, dodaje do obserwowanych
    zapraszam do siebie
    yourstyle-pl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super , super i jeszcze raz super ;)

    Zapraszam do mnie --> http://patrycja-patrishia-klodzinska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie piszesz - wciąga
    Będe częściej wpadac
    Czekam na następny rozdział <33
    Obserwuje ;***
    http://pa0lkalove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie jest naprawdę super! Bardzo mnie zdziwiłaś :o Szczerze mówiąc, wpadłam na tą stronę już przypadkiem ze 3 razy i nie chciało mi się tego czytać, okazało się że robiłam duży błąd :o Czekam na dalszą część!
    Może będziesz chciała poczytać moje: tosamocozwykle.blogspot.com :)
    Pozdrawiam, jestem naprawdę zachwycona :*

    OdpowiedzUsuń