Hej!
Sorry, że ostatnio znowu nie pisałam, ale nie miałam czasu i jeszcze była awaria neta ;/ Ale dzisiaj nie poszłam do szkoły i napisałam 1 rozdział opowiadania (heh, to będzie bardziej książka), które będę wrzucała na bloga. A więc, oto i ono... (fanfary w tle)
1
Co ma wisieć, nie
utonie
Adam obejrzał się za siebie – był w
potrzasku. Za nim Ada, przed nim Helka,
a obok, najgorsze, co mogło go spotkać – Gruba Kaśka. Dlaczego tak ich
przesadzili? Najpierw zrobiła to Całka, a teraz jeszcze Przylaszczka. Dlaczego go
to spotkało? Siedzenie obok Grubej Kaśki było prawdziwym przekleństwem. Nie
dość, że była gruba, to jeszcze głupia, jak but z lewej nogi. Przylaszczka pisała
właśnie na tablicy, więc Adam skorzystał z okazji i szturchnął Kaśkę:
-
Ej! - pisnęła
-
Pożyczysz długopis?
-
Masz.
Nabazgrał
szybko kartkę o treści: „Na przerwie osłaniaj mnie przed Potworem”. i rzucił ją
Kamilowi. Kolega uśmiechnął się w odpowiedzi. Dobrze wiedział o co chodzi.
Potworem była Agata, dziewczyna Adama.
Ona kochała go już od dawna, ale on miał już dość jej płytkich i dziecinnych
zachowań, głupoty i niekończącej się chęci do wygłupów. Nawet on potrafił
ogarnąć się w obecności rodziców, nauczycieli czy nawet ludzi na ulicy.
Krążyły
plotki, że Agata ma ADHD, ale za każdym razem, gdy o to pytał ona przeczyła lub
zmieniała temat. On nie uważał tego już tylko za plotki. Miał już po prostu
dość Agaty, ale ona nie mogła tego zrozumieć.
Adam pomyślał o Nadii, dziewczynie z
równoległej klasy, do której czuł narastające uczucie. Nadia była zupełnym
przeciwieństwem Agaty – piękna, delikatna, wręcz eteryczna. Jej charakter
zupełnie nie współgrał z wyglądem. Była nieco ostra, rzucała sarkastyczne
żarty, śmiała się głośno, choć nie zawsze. Bywały też dni, gdy Nadia była
tajemnicza, zamknięta w sobie, przemykała po szkole niczym zjawa. Nie była
prosta i jednakowa, skrywała też sekrety, które Adam zamierzał odkryć. Nadia zdecydowanie nie była zwyczajną dziewczyną.
Na razie musiał jednak wytrzymać z
Agatą, która była niezrównoważoną sadystką. Tak było bezpieczniej. Gdyby tylko
się dowiedziała, że Adam chce ją rzucić dla innej, wydrapałaby mu oczy.
Upragniony dzwonek wreszcie zadzwonił,
ale to nie oznaczało końca niebezpieczeństw, chociaż minęła dopiero pierwsza
lekcja. Akcja ucieczki do toalety musiała przebiec szybko, inaczej Adam
zostałby zauważony przez Potwora. Chłopak głęboko wciągnął powietrze, policzył
w myślach do trzech, aby się odstresować i rzucił do kolegi, jak gdyby nigdy
nic:
-
Idziemy.
Kamil opuścił klasę pierwszy.
-
Droga wolna.
Jednak nie przewidział zagrożenia,
Agata w błyskawicznym tempie wyłoniła się zza rogu i szła równie szybko w
kierunku Kamila.
-
Nie widziałeś Adam? – spytała kokieteryjnym tonem
-
Yyy… Nie. Może poszedł do kafeterii coś kupić. Sprawdź tam.
W dokładnie tym samym momencie Adam wynurzył
się z klasy.
-
Nie, z w ogóle go nie widziałeś – stwierdziła Agata z wyrzutem w głosie, lecz po
chwili przestała się interesować Kamilem i rzuciła się na Adama – Idziemy do
kafeterii?
Dzwonek
ogłaszający koniec pięciominutowej przerwy zadzwonił w idealnej chwili.
-
Nie, no coś ty. Przecież jest dzwonek – Adam zwykle nic sobie nie robił z końca
przerwy, ale teraz dzwonek był wybawieniem.
-
Przecież nawet nikt nie zauważy jeśli się spóźnimy… kupię ci pączka – kusiła
Agata.
W tym momencie Oriana przechodziła
korytarzem do swojej klasy, uśmiechnęła się do Adama, a on powiódł za
nią wzrokiem. Gdy Potwór odczytała wyraz jego twarzy i zorientowała się co
spowodowało ten rozmarzony uśmiech, pociągnęła go stanowczo za rękę:
-
Chodź, idziemy – powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Adam nie był pantoflarzem. Zawsze sam o
wszystkim decydował i tym razem też nie będzie się podporządkowywał. Wyrwał się
Agacie:
-
Rób co chcesz, ale ja idę na lekcje.
-
To tamta dziewczyna namieszała ci w głowie?! – Potwór prawie krzyknęła.
Adam nie chciał w to mieszać Nadii.
-
Nie, to nieprawda. Kocham tylko ciebie – powiedział to sucho i beznamiętnie,
ale ona dała się nabrać – ale muszę teraz poprawić ważny sprawdzian, wiesz
koniec semestru, a ja chciałbym mieć przynajmniej czwórę z matmy.
-
Dobrze, mogłeś tak od razu powiedzieć, spotkajmy się na następnej przerwie.
Uff, niebezpieczeństwo zażegnane, teraz musi
ją tylko przekonać, że nadal ją kocha, co może być zadaniem nieco trudniejszym.
P.S. I jak podoba się??
xx.
Pride